Prace uczniów

Praca Oli Noculak na konkurs organizowany przez Bibliotekę Publiczną w Ostrzeszowie

GDYBY NIE TEN CZŁOWIEK

Jestem Nina. Mam 10 lat. Uwielbiam rysować i pisać wiersze. W przyszłości chciałabym zostać katechetką. Uwielbiam występować w szkolnych przedstawieniach. Najbardziej lubię chodzić w spódniczce. Włosy najczęściej mam związane w kitkę lub warkoczyk. Moja najlepsza przyjaciółka Ola wyjechała razem ze mną. Nasi rodzice pracują
w tej samej firmie. Och! Zapomniałam wam powiedzieć. Kiedyś mieszkałam we Francji. Bardzo tęskniłam za Polską, za podwórkiem, krajobrazem, mową, a nawet szkołą, ale tata powtarzał, że ze względu na pracę nie wrócimy do kraju.

  Tam spotkałam pewnego miłego człowieka. Na początku przestraszyłam się, ponieważ był mi nieznany. Przedstawił się jako prapradziadek mojego pradziadka. Zdziwiłam się, gdyż wyglądał na 40-latka, a na pewno miał znacznie więcej lat! Zdziwiło mnie też to, że mówił do mnie po polsku. Tak naprawdę urodziłam się w Polsce. Znam dwa języki i to bardzo dobrze.

     OTO TA HISTORIA:

Spotkałam go w parku. Czekałam na moją przyjaciółkę - Olę. Miała przyjść
o 16.00. Nie pojawiła się. Za 20 minut zadzwoniła do mnie z informacją, że nie przyjdzie, ponieważ niespodziewanie musiała wyjechać. Po tym telefonie jakby znikąd pojawił się on. Wiem, że nie można rozmawiać z nieznajomymi, ale ktoś jakby mi podpowiadał, co mam robić. Czułam, jakbym znała go od zawsze, ale przecież to nie jest możliwe. Po chwili ciszy zaczął opowiadać:

-Twojego pradziadka… bardzo dobrze znałem. Byliśmy przyjaciółmi. Kiedy skończył 18 lat już mi nie wierzył. Próbowałem go przekonać, że to jest możliwe.

- Ale, co? – zapytałam trochę nieśmiało.

- Napisanie książki. O Bogu. W dniu, w którym skończył osiemnaście lat powiedział mi, że nie zna Boga. Że nie napisze o nim książki. Próbowałem już z wieloma jego bliskimi o tym rozmawiać. Każdy odmawiał. Każdy w momencie ukończenia osiemnastego roku życia. – powiedział zasmucony.

- Czy ty chcesz, żebym ja ją napisała?

- Nie wiem czy jest to możliwe. Jeżeli długo będziesz z tym zwlekać, tak jak twój pradziadek, nigdy jej nie napiszesz.

- Wiem – powiedziałam w zamyśleniu.

Zdziwił się, a od razu potem zapytał:

- Skąd o tym wiesz?

- No… Sama nie wiem.

- Tak samo powiedział mi twój pradziadek.

- Naprawdę?

- No tak. Naprawdę.

-Nigdy nie myślałam o tym, żeby napisać książkę. A szczególnie o nim.- wskazałam palcem na niebo.

- Nie będę cię zmuszał. Po prostu powiedz.

- Ale ja nie wiem, co powiedzieć.

- Myślę, że powinnaś się nad tym poważnie zastanowić.                                                                                                                                                                                                                                                

- Ogólnie jestem dobra z matematyki, ale nie umiem obliczyć ile masz lat.- zmieniłam temat

- Nie obliczysz tego nigdy.

- To powiedz ile masz lat?

- Ha! Ha! Czasami sam się gubię. Teraz mam około 150 lat.

- Jak to?!

- Ach… Kiedyś ci opowiem.

- Powiedziałeś to mojemu pradziadkowi?

- No, więc… NIE.

- Dlaczego?

- Przepraszam, że tak mówię, ale nie zasłużył.

- A ja nawet nie wiem, jak on wyglądał.

- Niestety. Ktoś przychodzi i odchodzi.- Czy możemy się przyjaźnić?

- Oczywiście. Tylko nie wiem, co powiedzą twoi rodzice, kiedy mnie zobaczą.

- Nie muszą o tym wiedzieć.

- No nie wiem.

- Nic się nie stanie. Chyba… A czy mogę ci mówić po imieniu?

- Oczywiście. Jestem Jan.

- A ja Nina.

- Tak rozmawialiśmy, a nawet nie znaliśmy własnych imion.

- Właśnie. A i tak nie znamy się dokładnie.

- No tak.. O rety! Jest już 17.15! Lepiej wracaj do domu.

- Spotkamy się jeszcze?- zapytałam z nadzieją w głosie.

- Jeżeli tylko chcesz.

- To może jutro?

- Dobrze. Alę trochę wcześniej, żeby nie mijał nam tak szybko czas.

- Może o 15.00?

- Może być. Gdzie mieszkasz?

- Niedaleko stąd.

- To cię odprowadzę. I tak nie mam co robić.

- Dziękuję.

I tak Jan mnie odprowadził. Mama niczego się nie domyśliła. W nocy śniła mi się okładka książki, na której widniał napis: ,, BÓG ”. W dolnym, lewym rogu było napisane: Nina Kot. To moje imię i nazwisko. Potem przyśnił mi się jakiś stary człowiek, który ostrzegał, abym nie powtórzyła popełnionego przez niego błędu. Następnie powiedział, że mnie kocha, i że mam robić to, co uważam za słuszne. Pożegnał się i zniknął z mojego snu.

Następnego dnia nie mogłam przestać o tym myśleć. Przy śniadaniu wylałam tacie herbatę
i przecięłam sobie palec podczas krojenia  pomidora. Przy obiedzie wylałam połowę swojej zupy z talerza.

 W końcu nadeszła 15.00. Powiedziałam rodzicom, że idę do parku. Puścili mnie bez przeszkód. Przeszłam cały park. Jana nie było. Poczekałam na ławce, na której poprzednio się spotkaliśmy. Tak jak wczoraj pojawił się znikąd.

- Witaj Nina.

- Witaj. Dzisiaj w nocy śniła mi się okładka naszej książki o Bogu. Potem przyśnił mi się chyba mój pradziadek. Ostrzegał, aby nie powtarzała jego błędu.

- Czyli jednak żałuje…

- Chyba tak. Dlaczego powiedział to właśnie mi? Tobie też mógł powiedzieć.

- Nie mógł.

- Jak to nie mógł?!

- To ty podjęłaś decyzję o napisaniu książki, nie ja.

- Masz rację. Wiesz… Myślę, że to za mało.

- Co?

- Napisanie książki.

- To co chcesz jeszcze zrobić?

- Powiedzieć to ludziom. Nie tak, żeby słyszeli to w radiu, czy telewizji. Tak, aby słyszeli to na żywo.

- Jak to sobie wyobrażasz ? Nie wszyscy są tak mili jak my.

- Wiem. Jeżeli tacy nie są, to trzeba spowodować, aby tacy się stali.

- Aha! Napiszemy książkę i powiemy to ludziom.

- Ty napiszesz książkę.

- Co ?! - powiedział jakby zdziwiony.

- Ja go nie znam.

- Razem go poznamy i razem napiszemy tę książę.

- Jak go poznamy?

- Musimy go sobie wyobrazić jako człowieka: dobrego, troskliwego człowieka.

- Myślisz, że to się uda?

- Ja to wiem.

- Dobrze. Muszę już wracać.

- Może cię odprowadzę?

- Nie. Muszę wszystko sobie przemyśleć.

- Zobaczymy się jutro?

- Przepraszam cię, ale nie. Muszę odpocząć. Do zobaczenia.

- Dobrze. Do zobaczenia Nina.

Może nie byłam zbyt miła, ale nie wiedziałam, co powiedzieć. Kiedy weszłam do domu, tata czytał gazetę, a mama oglądała swój ulubiony serial w telewizji.

- Nina! Coś się stało?- zawołał z dołu tata.

- Nic się nie stało!- krzyknęłam z mojego pokoju.

- Chodź tu Nina.

- Po, co?

- Natychmiast!

- Już idę!- zawołałam w drodze po schodach.

- Co się stało?- zapytał tato.

- Nic.

- Za dobrze cię znam. Powiedz.

- Nie jestem w humorze…

- Na pewno?

- Tak.

- Dobrze.

- Mogę iść?

- Tak.

W moim pokoju zaczęłam mówić szeptem do mojego misia, którego dostałam od rodziców na dziewiąte urodziny:

„Okłamałam tatę, że nic się nie stało. A przecież dużo się stało. Ukrywam przed rodzicami mojego przyjaciela, który ma 150 lat. Nawet dziwnie to brzmi. Gdyby się o tym dowiedzieli, na pewno dostałabym szlaban na całe życie.

Zastanawiam się, jak Jan i ja mielibyśmy napisać książkę. Przecież to niemożliwe. 11- letnia dziewczynka i 150 - letni pan napisali książkę. Jan w sumie wygląda na 40 - latka, ale co to ma za znaczenie? Sama nie wiem, co zrobić. Ciągle przychodzi mi myśl : napisać książkę
o Bogu. Dlaczego akurat naszą rodzinę to spotkało? Ciągle masa pytań chodzi mi po głowie,
a na żadne nie znam odpowiedzi. Bliscy mojego pradziadka odmówili, kiedy ukończyli osiemnasty rok życia, a ja zrobię to chyba o osiem lat wcześniej. Ciekawe, jak Jan zareaguje, kiedy mu odmówię. Co ja w ogóle sobie wyobrażałam? Że Jan będzie moim przyjacielem do końca życia? On ma 150 lat. Nic z tego nie rozumiem. Może mi się to śni?”

Potem zamknęłam oczy. Wydawało mi się, że miś odpowiada na moje pytania:

„Rób to, co uważasz za słuszne”.

Ale kiedy otworzyłam oczy, zrozumiałam, że nie powiedział tego miś, tylko tata, który najwyraźniej wszystko słyszał. Wcale nie miał złej miny. Tylko szeroko się uśmiechał
i powtórzył to, co powiedział w czasie naszej poprzedniej rozmowy:

- Za dobrze cię znam Nina.

- Tato ja…- nie skończyłam zdania.

- Powiedz mi, kim jest Jan?

- Co?

- Powiedz, kim jest twój przyjaciel?

- Nikim.

- Powiedz. To dla twojego dobra.

- Ale… ja sama go tak dokładnie nie znam.

- Ja i tak wiem, kto to jest. Też mnie to spotkało, wiesz?

- Naprawdę?

- Tak. Popełniłem straszny błąd.

- Odmówiłeś mu?

- Właśnie tak. Miałem 18 lat, kiedy mu odmówiłem. Nie rób tego, co ja. Źle się z tym czuję do dziś.

- Może da się to naprawić?

- Nie wiem.

- Tato, a czy mama o tym wie?

- No właśnie… nie.

- Może pójdziesz ze mną na spotkanie z Janem?

- To chyba nie jest najlepszy pomysł.

- Na pewno?

- Tak Nina. Na pewno.

Na tym zakończyła się rozmowa z tatą. W ogóle się tego nie spodziewałam. Chciałam jak najszybciej spotkać się z Janem. Nie wiedziałam tylko jak. Nie wiedziałam, gdzie Jan mieszka ani gdzie najczęściej przebywa. Następnego dnia chciałam iść do parku. Powiedziałam tacie o moim planie. Zgodził się i puścił mnie. Od razu, kiedy znalazłam się
w parku, zaczęłam poszukiwania Jana. Nigdzie go nie było. Ze zmęczenia usiadłam na ławce. Od razu potem wiatr przywiał do mnie jakąś karteczkę, na której było napisane:

„POPATRZ NA OSTATNIĄ ŁAWKĘ. JAN”

Popatrzyłam i zobaczyłam Jana. Machał do mnie ręką. Przesiadłam się do niego.

- Nie mogłam wytrzymać. Musiałam się z tobą spotkać.

- Wiedziałem o tym.

- Szkoda czasu na pogaduszki. Dowiedziałam się, że spotykałeś się też z tatą. On chyba też tego żałuje.

- Ach. No tak.

- On już wie, że się przyjaźnimy.

- Jest zły?

- Oczywiście, że nie. Chyba wiedział, że się przyjaźnimy.

- Jest to możliwe.

- Przepraszam, ale  muszę iść.- stwierdziłam, gdy zobaczyłam stojącą Olę, machającą  ręką
w moim kierunku.

Podeszłam do niej, nie zdążyłam nic powiedzieć, ponieważ szybko zapytała:

- Nie chce Ci przeszkadzać, ale dosyć długo się nie widziałyśmy. Kim jest ten starszy pan
i dlaczego przestałaś się ze mną spotykać? Czy zastępuje ci mnie?!

- Nie ja…- nie zdążyłam dokończyć. Ola odeszła.

Pożegnałam się z Janem i wróciłam do domu. Opowiedziałam tacie, dlaczego wróciłam
z parku tak wcześnie. Tata poradził, żebym się nie martwiła, ale to nie było łatwe.

Następnego dnia próbowałam znaleźć Olę. Byłam we wszystkich jej ulubionych miejscach. Nigdzie jej nie było. Poszłam do jej domu. Otworzyła mi babcia. Zaprosiła mnie do środka
i zawołała Olę. Kiedy mnie zobaczyła, uśmiechnęła się, czego się kompletnie nie spodziewałam. Zaprosiła mnie do swojego pokoju.

 Jej pokój jest bardzo kolorowy. Jedna ściana jest żółta, druga zielona, trzecia fioletowa,
a ostatnia niebieska. Meble ma różowe, a dywan pomarańczowy. Bardzo lubię przebywać
w tym pomieszczeniu.

- Twój tata mi wszystko powiedział. Przepraszam.- powiedziała Ola z żalem

w głosie.

- Rozmawiałaś z moim tatą? No tak. Zostawiłam telefon w domu. Pewnie do mnie dzwoniłaś?

- Mnie też się czasami to zdarza. To, co teraz? Nadal przyjaciółki na zawsze?

- No pewnie!

- Nina? Czy ty też tęsknisz za Polską?

- Tak, ale nic się na razie nie da zrobić.

 

Po tej krótkiej rozmowie zadzwoniłam do mamy z Oli telefonu. Powiedziałam, gdzie jestem
i że będę w domu za jakieś półtorej godziny. Mama się zgodziła. Od razu po telefonie zaczęłyśmy się bawić. Kiedy szłam do domu, Ola dała mi swoją bajkę. Miałam zaprojektować do niej obrazki. Wróciłam do domu o 17.00. Taty jeszcze nie było z pracy. Mama powiedziała, że musiał wyjechać i wróci dopiero jutro wieczorem. Sięgnęłam do szuflady biurka ojca po kartki, ponieważ chciałam zacząć rysować obrazki do bajki Oli. Jednak zamiast czystych kartek, wyjęłam przypadkiem kartki zapisane, odwrócone do góry nogami. Zorientowałam się dopiero w moim pokoju. Na środku pierwszej strony było napisane: „ BÓG”. Tata pisze książkę! Szybko przeczytałam cały tekst. Trwało to chyba godzinę. To chyba nowy rekord. Jeszcze żadna książka mnie tak nie wciągnęła. Wyjrzałam przez okno. Zauważyłam Jana. Po cichu wyszłam na dwór i powiedziałam mu o tym.

- Mój tata przyjeżdża jutro wieczorem.- powiedziałam

- To dużo czasu na przeczytanie i opublikowanie książki, jak dla mnie. Jutro o 16.20 spotkamy się w parku i oddam ci to, a ty schowasz tekst na swoje miejsce.

- Opublikowanie?!

- Twój tata ma talent. Trzeba to wykorzystać. Zrobimy mu niespodziankę.

- Dobrze. Do zobaczenia.

- Do 16.20.

Nie mogłam się doczekać! Z drugiej strony trochę bałam się, co powie tata, gdy dowie się, że grzebałam w jego papierach. A co się stanie, jak mama się dowie? Już wolałam o tym nie myśleć.

Następny dzień minął bardzo szybko. Nim się obejrzałam była już 16.00. Powiedziałam mamie, że idę na chwilką do parku. Mama, jak zwykle, nie miała nic przeciwko.  Ale przed wyjściem opowiedziała mi historię ze swego dzieciństwa. Gdy wychodziłam, była już 16.25. Szybko udałam się do parku. Jan przekazał mi opowieść i pokazał książkę.

- Jutro będzie w sklepach. Opowieść twojego taty jest świetna!

- Też tak myślę.

Wróciłam do domu i poszłam się umyć i spać. Następnego dnia po śniadaniu zadzwoniła do mnie Ola. Kazała mi natychmiast do siebie przyjść. Szybko dokończyłam śniadanie
i pobiegłam do Oli.

- Widziałaś to?!- pokazała mi książkę taty.

- O nie! Za wcześnie! Kiedy tata wróci, zauważy na wystawach swoją książkę 

i dowie się, że ktoś grzebał w jego papierach!

- To ty to zrobiłaś?

- Nie ja, tylko Jan. – Ola zrobiła zdziwioną minę- Jan to mój przyjaciel, z którym spotykam się w parku. Tekst znalazłam przypadkiem. Wcale nie chciałam tego zrobić. Ty w ogóle czytałaś tę książkę?

- Prawie skończyłam. Jest świetna. Nigdy w życiu nie czytałam tak wspaniałej książki. Nie umiem się od niej oderwać!

- Wiem. Sama nie mogłam przestać. Czytałam bez przerwy ponad godzinę.

- Zastanawia mnie, jak ten twój przyjaciel to zrobił. Przecież opublikowanie książki trochę trwa.

- On jest niezwykły. Potrafi chyba wszystko. Ale my też jesteśmy przyjaciółkami. Nie bądź
o niego zazdrosna. Dobrze?

- No pewnie! Nie jestem zazdrosna.

Zauważyłam, że się zachmurzyło, więc w obawie przed deszczem pożegnałam się z Olą
i popędziłam do domu. Deszcz padał do wieczora. Tata wrócił na kolację.

Pomyślałam, że nic nie widział przez ten deszcz. Jednak myliłam się.

- Dowiedziałem się, że spełniło się moje największe marzenie! Czy to Jan? Czy on to zrobił?

- Jan i ja. Przypadkowo wyciągnęłam z szuflady twoją pracę zamiast czystych kartek. Przepraszam, że grzebałam w twoim biurku, ale potrzebowałam ich.

- Nic się nie stało.

- Ale o co chodzi?- spytała ze zdziwieniem mama.

Tata wszystko wyjaśnił mamie, wytłumaczył, kim był Jan i przeprosił ją za tę wielka tajemnicę. Mama wcale się nie gniewała. Ona nigdy się nie gniewa. Jest miła i lubi niespodzianki. Lubi też, gdy spędzamy razem czas, jak w prawdziwej, zgodnej, kochającej się rodzinie. Tata przy kolacji powiedział nam o swoich planach:

- Słuchajcie ja… ja chcę wyjechać z wami do Polski i pisać tam książki. Marzyłem o tym od dawna.

- Ja też! – ucieszyłam się.

- Tęsknię za Polską.- powiedziała mama.

- Ola też tęskni. Wiem, bo z nią rozmawiałam.- przyznałam się.

- Wkrótce  wyruszamy z powrotem do Polski!- oświadczył tata

Potem zadzwonił do ojca Oli i powiedział o wszystkim.

Wrócą razem z nami!- powiedział zadowolony.

Tydzień później, po niedługiej podróży samolotem, wszyscy byliśmy
z powrotem w naszym starym mieszkaniu w Krakowie. Potem mama ugotowała pyszny obiad. Po obiedzie ktoś zadzwonił do drzwi. Był to Jan. Oznajmił, że Ola mieszka obok nas, czyli pod trójką, a on pod szóstką. Wszystko dobrze się zapowiadało. Następnego dnia mama chodziła taka szczęśliwa. Pomyślałam, że to nowe otoczenie jej się spodobało, bo nasze mieszkanie było nieco odnowione i bardziej przytulne. Tata skończył z pracą w korporacji. Teraz będzie pisarzem. I pomyśleć, że kiedyś był zwykłym, trochę surowym, bardzo zapracowanym tatą. Cieszę się, że mam taką rodzinę. A co do dzisiejszego dnia: mama sama zaproponowała  wyjście do miasta na obiad. To było trochę dziwne, gdyż mama zawsze uważała, że jedzenie „na mieście” jest niezdrowe.,, Nigdy nie wiadomo, co jest w tym jedzeniu”- powtarzała.

- To, co? Idziemy, czy nie? Chociaż raz spróbuję jakiejś  innej kuchni.

- Pewnie, że idziemy. –odparł tata.

- To trochę dziwne, ale chodźmy! – ucieszyłam się- Niech mama się przekona, że to jedzenie też jest bardzo dobre!

Poszliśmy do najbliższej restauracji. Zamówiłam kurczaka, surówkę, i ryż. Bardzo lubię ryż. Mama i tata zamówili to samo. Kotleta, sałatkę warzywną

i ziemniaki z koperkiem. Kiedy skończyliśmy jeść rodzice zabrali mnie do wesołego miasteczka. Było tam mnóstwo atrakcji. Na końcu wszyscy wsiedliśmy do dużego koła diabelskiego młynu. Na szczycie mama powiedziała:

- Nina, złotko będziesz miała braciszka. Mam nadzieję, że się cieszysz, bo chyba o tym marzyłaś?

- Super!!! Naprawdę?!

- Tak,. Naprawdę.- tata najwyraźniej wszystko już wiedział.

Potem wróciliśmy do domu. Zdążyłam powiedzieć to Oli i Janowi. Tata zaczął pisać nową książkę. Pracuje razem z Janem.

Nie mam już w tym momencie nic do opowiedzenia, więc przejdę  do dnia narodzin mojego braciszka. Mama była w szpitalu. Pewnego dnia lekarz zadzwonił do taty
i powiedział, że urodził się chłopczyk. Tata najszybciej jak mógł pognał ze mną samochodem do szpitala. Tam czekał na nas słodziutki bobas. Mama postanowiła, że będzie miał na imię Janek na cześć Jana, który odmienił nasze życie. Po kilku dniach mama i Janek wrócili do domu.  Wszystko się dobrze ułożyło. Parę dni później były imieniny małego Jana, które  świętowaliśmy podwójnie. Ola przyszła do nas z rodziną. Mama upiekła duży tort i dwa inne ciasta. Było wspaniale! Janek dostał grzechotkę, a ja czekoladki. Odtąd nasze życie było cudowne i wesołe.

GDYBY NIE TEN CZŁOWIEK BYĆ MOŻE NIGDY NIE WRÓCILIBYŚMY DO POLSKI, ZA KTÓRĄ TAK TĘSKNIŁAM.  

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Statystyka

Użytkowników:
6
Artykułów:
101
Odsłon artykułów:
43443

Kontakt z administratorem

Adres  na który przesyłać można materiały na stronę.

Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie obsługi.

Zagadki

Native RTL SupportW tej części pojawiać się będą zagadki, których rozwiązanie będzie nagradzane.

Ciekawostki

Docs / SupportDo tej pory odnotowano, że najcięższym człowiekiem był mieszkaniec USA Ion Broker i ważył 635 kg.

Natomiast najwyższym uważa się tez mieszkańca USA Roberta Perschinga, który mierzył 272 cm. Najwyższa kobieta to Chinka Cen Tin-Lian o wzroście 248 cm.

 

Free business joomla templates